W pustyni i w puszczy, rozdział 17, str. 4

111 Po czym wyciągnął ręce ku zgromadzonym i tak skończył: – Więc oto ja, odkupiciel i sługa Boży, błogosławię wojnę świętą i was, wojownicy. Błogosławię wasze trudy, rany, śmierć, błogosławię zwycięstwo i płaczę z wami jak ojciec, który was umiłował. I
tłumaczenia tekstów rozpłakał się. Ryk i wrzawa rozległy się, gdy zstępował z kazalnicy. Płacz stał się powszechny. Na dole dwaj kalifowie, Abdullahi i Ali-uled-Helu, wzięli proroka pod ręce i wprowadzili na owcze skóry, na których klęknął. Przez tę krótką chwilę Idrys wypytywał gorączkowo Stasia, czy wśród emirów nie ma Smaina.
– Nie! – odrzekł chłopiec, który na próżno szukał oczyma znajomej twarzy. – Nie widzę go nigdzie. Może poległ przy zdobyciu Chartumu. Modlitwy trwały długo. Mahdi rzucał podczas nich rękoma i nogami jak pajac lub wznosił w zachwycie oczy powtarzając: „Oto on! oto on!”, i słońce poczęło już chylić się ku zachodowi, gdy podniósł się i poszedł ku domowi. Dzieci mogły się teraz przekonać, jaką czcią otaczają derwisze swego proroka, albowiem całe gromady ludzi rzuciły się w jego ślady i rozdrapywały ziemię w tych miejscach, których dotknęły jego stopy. Dochodziło przy tym do kłótni i bitew, a wierzono, że ziemia taka zabezpiecza zdrowych i uzdrawia chorych. Plac modlitwy opróżniał się z wolna. Idrys sam nie wiedział, co z
sobą zrobić, i już chciał wraz z dziećmi i z całą czeredą wrócić na noc
do szałasów i Chamisa, gdy niespodzianie stanął przed nimi ten sam
Grek, który rano dał po talarze i po garści daktyli Stasiowi i Nel. – Mówiłem o was z Mahdim – rzekł po arabsku – i prorok chce was widzieć. – Dzięki Allachowi i tobie, panie – zawołał Idrys. – Zali przy boku Mahdiego odnajdziemy i Smaina? – Smain jest w Faszodzie – odpowiedział Grek. Po czym zwrócił się w języku angielskim do Stasia: 112 – Być może, że prorok weźmie was w opiekę, gdyż starałem się go na ta namówić.
W pustyni i w puszczy, rozdział 17, str. 4 tłumaczenia tekstów fragment 20

2008-10-17 10:11:59